lawendowa

lawendowa

sobota, 15 listopada 2014

Moje shabby chic

Pamiętam wakacje u mojej babci gdzie najbardziej uwielbiałyśmy razem z kuzynkami bawić się w pochmurne dni na strychu :) Mogłyśmy  tam siedzieć godzinami i przewracać wszystkie kufry i skrzynie w nieskończoność. To znalazło się starą lampę, która jeszcze świeciła ,starą porcelanę , w której "na niby" gotowało się obiadki :) albo w owych skrzyniach ubrania z dawnych lat ( ach te paczki od wujka ;)to było coś .. Teraz mieć taki kapelusz albo cudny długi płaszcz...niestety..pojęcia nie mam co się z tym stało a szkoda bo z pewnością bym tego nie oddała na żadną aukcje:)
Wtedy nie miałyśmy pojęcia, że to teraz będzie miało taką wartość i nie mogę odżałować tego do tej pory. 
To był dom z duszą ... Zapach świeżego drożdżowego ciasta z jagodami , które same zbierałyśmy codziennie w pobliskim lesie budził nas rano bo wiadomo, że babcia nie będzie spała do 9 tylko już zdąży przygotować śniadanie dla swoich wnucząt:) 
Wspominam często...i chciałabym żeby moja córka też kiedyś miała takie wspomnienia..

Niedawno udało mi się zakupić witrynę bo oszalałam na punkcie postarzanie mebli :) Szczególnie polubiłam metodę shabby chic ale...uwierzcie, że były takie chwile kiedy już nie miałam sił i chciałam to "cholerstwo" zostawić na później. Jejku ile potrzeba jednak chęci a przede wszystkim czasu żeby cokolwiek móc zrobić. 

Czasem są takie dni, że chce się wszystko , mogę piec ciasta, myć okna, sprzątać mieszkanie od sufitu do podłogi ale tak jak dzisiaj patrzysz przez okno i co? i pada, wieje, ciemno , szaro buro..brrrrrrrrr nie chce się nic.
Tylko jak pomyślę sobie, że ta witryna już prawie ..prawie jest skończona i stoi tam w kącie a ja nie mogę się na nią napatrzeć i wyjść z podziwu (wybaczcie musiałam to powiedzieć bo sama jestem z siebie dumna;) no to jak nie można ruszyć tyłka i dokończyć to co się zaczęło :) 
A swojemu mężowi zostawiłam zakup uchwytów ..i pewnie będę musiała jeszcze trochę poczekać :)
Teraz robię projekt pokoju mojej córki bo chcę jej zrobić takie meble. 
Chcę żeby moje mieszkanie chociaż odrobinę przypominało moje dzieciństwo...jak u babci :)






Pokochałam farby Annie Sloan Chalk Paint ( original white pierwsza warstwa a druga delikatnie old white) zrobiłam również przecierkę shabby chic i taki oto efekt:-) 
Malując tą witrynę zastosowałam właśnie dwie farby akrylowe o różnych kolorach –  gdzie jeden stanowi bazę drugi wierzchnią warstwę:) Można również malnąć bejcą jako baza i farbą akrylową jako druga warstwa (zamiast bejcy można użyć wosk kolorowy).
Mój mebelek nie ściera się absolutnie a mój mąż uwielbia ścierać kurze ;) Także narazie wszystko jest ok:)

Wstyd mi bo nadal nie jest skończona..czasu brak i w tym roku raczej już nie dam rady bo wybieram się na dłuższy pobyt do szpitala z córką :(