lawendowa

lawendowa

czwartek, 21 maja 2015

Końcówka maja..

Cześć dziewczyny!

Witam serdecznie Was wszystkich oraz nowych obserwatorów jest mi ogromnie miło, że do mnie zaglądacie:)
Widzę, że mam niezłe zaległości w czytaniu waszych postów ale mam na to usprawiedliwienie : dopadła mnie grypa w zeszłym tygodniu i żeby tego nie było mało to w dodatku zepsuł mi się komputer :( 
Z tym nie mogę się pogodzić bo straciłam wszystko co w nim miałam ehh to się nazywa pech...podwójny bo trzeba było wydać kasę na nowy (mąż najbardziej się ucieszył:) ale niestety tu nie było już co naprawiać.

Nigdy bym się nie spodziewała, że znowu po raz kolejny w tym roku zachoruję no ale nie dziwię się bo przy tej pogodzie to każdego może rozłożyć:(
Gdzie jest ta wiosna , która była jeszcze kilka lat temu? kiedy biegałam w letnich sukienkach, krótkim rękawku i obowiązkowo w czapce z daszkiem na głowie bo tak grzało ..w maju grzało! a teraz marznę dosłownie jest mi zimno i już kiedy wychylę się na słońce żeby się w końcu wygrzać to już słońca nie ma.
Zastanawiam się czy nie zmienić planów na wakacje i nie wyjechać  do jakiegoś gorącego kraju gdzie słońca z pewnością będzie pod dostatkiem bo z tego co mi wiadomo jesień już mieliśmy.
Często opowiadam swojej małolacie o swoich wakacjach jak byłam mała i super pomysłach na zabawę :)nie było nas w domu od rana do wieczora ...niestety trzeba było przyjść zjeść obiad:)  
Ale to były super czasy:) 
Teraz ciężko zobaczyć jakiekolwiek dziecko w pobliżu. 
Nie powiem, że wszystkie ale większość dzieci spędza czas przed komputerem w swoim wirtualnym świecie i nie wychyla nosa z domu nawet na chwilę co jest przykre? jeej to jest tragedia! Nie wyobrażam sobie, żeby moja córka siedziała przed kompem całe dnie (no niestety przerwa na szkołę) i potem powtórka z rozrywki.
Jacy my byliśmy inni i całe szczęście bo jednak można inaczej :)
 

Ojj co zrobić? trzeba się narazie nacieszyć tym, że w końcu przestało padać i chyba zacząć modlić się o pogodę:)
Mimo tego, że jeszcze gadam jak traktor bo mam zapalenie krtani to i tak dałam się namówić M. na wyjście z domu i pojechałyśmy na działkę gdzie poczułam się ...jak w maju ale tym kilkanaście lat temu:)
Tu można odpocząć z dala od miejskiego gwaru i cieszyć się wspólnie spędzonym czasem:)
Chociaż ostatnio nawet z wysoką gorączką (upssss wydało się;) siedziałam na balkonie i wsłuchiwałam się w śpiew ptaków bo taki piękny koncert dały:)
Czas tak szybko ucieka, że jeszcze chwila i córka otrzyma swoje pierwsze świadectwo:) a potem rozpocznie swoje pierwsze wakacje bo jak mówi przedszkole się nie liczyło, tam to była tylko zabawa:)









                                               Jeszcze troszkę więcej słońca i będzie słodziutki :-)

                                                                     
                                                                     Kasztan jadalny

                                                     
        i nasze przepyszne pomidorki :)












Pozdrawiam Was cieplutko !