lawendowa

lawendowa

wtorek, 25 sierpnia 2015

Zwariowane wakacje

Cześć Dziewczyny!

Długi był ten mój powrót do domu ojj długi ale to był beztroski dla mnie czas,
czas pełen radości, uśmiechu i super przygód o których jeszcze napiszę.
Niestety nasze wakacje dobiegły końca , próbuję wrócić do swoich obowiązków, M. jeszcze korzysta póki co ale również cieszy się, że niedługo spotka się ze swoimi koleżankami z klasy i usiądzie w szkolnej ławce :)
Ostatnie dni były w naszej rodzinie ciężkie bo dzieciaki złapały rotawirusa i wiadomo jak to jest...na szczęście mogłyśmy jakoś wrócić do domu, który aż czekał na nasze przybycie a zwłaszcza kwiaty i działka na której wczoraj spędziłyśmy cały dzień :)
Pogoda jest w sam raz na odpoczynek i zaległe prace w ogrodzie, który i tak jak na moją nieobecność pięknie wygląda.
Mam mnóstwo pomidorów i ogórków, było więcej ale teściowa już wiedziała co z nimi zrobić :) Jeżyny aż uginają się na krzaczkach więc też się nie zmarnują.
U mamy też porobiłam przetwory na zimę. Nazbieraliśmy jagód, które M. będzie wcinać bo bardzo dobre na wzrok a jakie pyszne ciasto wyszło:) z grzybami nie było za ciekawie ze względu na suszę ale coś tam będzie:)






 Lato mamy piękne nadal trwa a pomysłów w głowie na ostatni wolny weekend cała masa nic tylko znowu spakować plecak i w drogę ale...przyznaje, że też mam ochotę odpocząć i poleżeć w łóżku nawet do 12 więc jeszcze zobaczymy jak to będzie :)
Mała nadrabia zaległości jeszcze sprzed wyjazdu i robi porządki..bo jak wróciłyśmy ze szpitala to zaraz potem pakowałyśmy się do kolejnej podróży i nie było kiedy.
 Właśnie teraz zamiast już spać robi listę niezbędnych rzeczy do szkoły bo nasza szkolna wyprawka jeszcze nie jest gotowa :)
I pomyśleć, że już za kilka dni pójdzie z plecakiem...
Fajnie, że lubi ten czas ale odpoczynek też jej się należał..padała jak kawka ze zmęczenia haha..teraz po prawie 17 godzinach jazdy pociągiem (to jest niesamowite co potrafi nasza kolej ) przyjechałyśmy i....zasnęłyśmy jak małe dzieci :)



Ale od jutra trzeba się wziąć za robotę chociaż wiem, że ta nie zając i nie ucieknie.
Tylko gdy będę tak odkładać wszystko na potem to nie wiem czy wyrobię w tym roku :)
I na początek wielkie sprzątanie w szafach, pranie,mycie okien, gotowanie (z pewnością pyszna pomidorowa i sos kurkowy, który chodzi za mną już od jakiegoś czasu;)
Mogłabym tak pisać do rana bo dawno mnie tu nie było ale wszystko nadrobię bo na kolejne wakacje wybieram się dopiero w przyszłym roku ;)
To jeszcze kilka letnich migawek bo reszta zdjęć nadal siedzi w aparatach...nawet w jednym więcej to super prezent urodzinowy! :)



                                 Ogniska, grille...tego nam nie brakowało a zwłaszcza dzieciakom :) 



Tych widoków nie sposób zapomnieć,jechaliśmy, zwiedzaliśmy
 i wszędzie zielono...



               
                                           

                       
                                                                Aż do zachodu słońca...

                       


                                                


                                           Mój kasztan jadalny, który przepięknie kwitnie :)


                                                     
                                                                      I inna odmiana


                                                 Kwiaty, owoce, warzywa......wszystko jest 
                                                może zacznę częściej jeździć na wakacje :)



                                      




A tymczasem sama uciekam do spania :)

I... 
nie byłabym sobą gdybym nie podziękowała wszystkim  za to, że zaglądacie do mojego bloga, za wszystkie maile, komentarze oraz życzenia urodzinowe 

Dziękuje raz jeszcze !