lawendowa

lawendowa

wtorek, 29 września 2015

Oaza spokoju

Stwierdziłam, że jestem zaprogramowana do tego by ciągle w domu coś zmieniać, przemalowywać albo kupować nowe rzeczy i wcale nie jest mi z tym źle bo tu jest moje miejsce... tu jest mój dom :-)
Wszyscy my... domownicy czujemy się tu swobodnie, każdy z nas ma to co lubi i to co mu się najbardziej podoba.
Myślę, że również nasi znajomi czują się u nas bardo dobrze bo ja jako głowa rodziny :))
 staram się by nasz dom przez cały rok tętnił życiem, by był takim siedziskiem rodzinnym dla wszystkich :)
Znajomi zazdroszczą mi, że mieszkam tak blisko morza a ja im, że mają tak blisko do gór ale wiem, 
że  moim miejscem na ziemi jest miejsce, w którym jest moja rodzina. Odkąd pamiętam w mojej głowie od zawsze kiełkowała myśl by tu zamieszkać i spełniać swoje marzenia.
Kiedyś moim poligonem doświadczalnym było mieszkanie rodziców w którym mogłam się "wyżywać" a teraz mogę u siebie robić to co chcę i to co lubię.
Nie przepadam za tym aby mieć mnóstwo bibelotów, więc raczej staram się wyszukać jakąś perełkę, która będzie się rzucać w oczy nawet sama na pustym parapecie czy komodzie.
Mogę mieć również puste ściany i zupełnie nie będzie mi to przeszkadzało bo i tak skomponowane wnętrze również może być dla mnie oazą spokoju i z pewnością będzie sprzyjać relaksowi.
A ostatnio tą oazą stał się pokój mojej M. w którym jakbym mogła to bym zamieszkała :)
(obiecuję w najbliższym czasie wrzucić zdjęcia bo ciągle leżą w aparacie , który w dodatku mają znajomi)
Chciała jakiś drobiazg jak mówi..wyjątkowy, niepowtarzalny i z magicznym przesłaniem (czasem zastanawiam się jakie bajki ona ogląda bo jestem oczarowana jej wypowiedziami;)
I ostatnio dostała w prezencie... łapacz snów, którym jest zachwycona bo w nim jest magia:)
Gdy dowiedziała się od taty, że owy prezent jest od samego Indianina to chciała przypiąć go sobie do plecaka żeby przynosił jej w szkole szczęście:)









Nawet i bez tego amuletu ma świetne oceny i jestem z niej mega dumna ;)


A Wy dziewczyny też macie w swoich domach jakąś swoją oazę ? :)


Pozdrawiam

                              Lawendowa :-)


czwartek, 24 września 2015

Kabaczek faszerowany

Dzisiaj znowu przyjmę Was w kuchni dziewczyny.
Pachniało u nas nieziemsko bo oprócz pysznego obiadku to również powtórkę z grzybami miałam :)
Wróciliśmy z lasu głodni jak wilki i gdy wpadłam do domu to od razu rzuciłam się do garów.
   Kotlety, kurczaki, pieczenie, makarony czy pierogi już mi się znudziły, szukałam innych smaków           i wpadłam na pomysł by było w miarę szybko i pysznie więc polecam :

kabaczka faszerowanego mięsem mielonym i warzywami :)


Potrzebne składniki :

- 1 kabaczek średniej wielkości

- 0,5 kg mięsa mielonego 

- 2 marchewki

- 1 pietruszka

- 1 duża cebula

- listek laurowy, ziele angielskie (3 ziarenka) 2 listki laurowe

- 30 dkg sera żółtego (ścieramy na grubej tarce)

- bułka tarta

- 1 l przecieru pomidorowego

- śmietana 18%

- ząbek czosnku, sól, pieprz

Sposób przygotowania :

Mięso podsmażamy na patelni, dodajemy pokrojoną w kostkę cebulę, startą marchew i pietruszkę a także ziele angielskie, listki laurowe..farsz posolić i popieprzyć. Dodać również przeciśnięty przez praskę ząbek czosnku. Na patelnię wlewamy 1/3 szklanki wody i dusimy pod przykryciem ok 15 min aż mięsko i warzywa będą miękkie.
Następnie myjemy i kroimy wzdłuż na pół kabaczka, wycinamy środek z pestkami i odrobinę solimy.


                           
                                 Wyżłobiony środek wykładamy jeszcze ciepłym farszem mięsnym.

                                                   
                                             Kabaczka posypujemy żółtym serem oraz bułką tartą.


Teraz zajmijmy się sosem pomidorowym gdzie przecier pomidorowy doprawiamy solą i pieprzem a potem dodajemy śmietanę. Ostrożnie polewamy warzywo aż kabaczek wchłonie sos, jego pozostałą część możemy wylać do naczynia żaroodpornego albo do brytfanki.
Potrawę wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180-200 stopni i pieczemy ok 1 godziny.



I zrobiło się magicznie i jesiennie? nie no nadal za oknem mamy lato :) ale przynajmniej spędzamy czas na łonie natury w cudownych okolicznościach przyrody :)
A w weekend Kaszuby... niestety ja nie mogę i jedzie mój M. już mu zazdroszczę :(




Smacznego !

niedziela, 20 września 2015

Chwilo trwaj...

Ostatnio jak tu zaglądam, doszłam do wniosku, że ten blog to dla mnie pewna odskocznia, rodzaj pamiętnika, wtedy wracam do wspomnień.To jest moja chwila,
 radość i moja pasja.
Czas goni galopem a nas w domu niewiele nawet tak jak dziś w niepogodę ale zupełnie się tym nie przejmujemy. 
Ten tydzień był obfity w wycieczki i spacery mimo obowiązków jakie mamy udało się spędzić miło chwile.
Byliśmy i na grzybach i u znajomych w Gdańsku oraz w naszym kochanym Sopocie.
Szkoda tylko, że wszystko co dobre tak szybko się kończy bo uwielbiam spacer po plaży zwłaszcza w godzinach popołudniowych gdy nie ma aż tylu ludzi i można przyjemnie wsłuchać się w szum fal , ptaków śpiew.


I tak w skrócie mijają nam dni na obowiązkach i małych przyjemnościach ale jak ja to mówię korzystaj póki możesz :) więc na pożegnanie lata poleżałam jeszcze na plaży a dziś gdy krople deszczu rozmazują mój świat za oknem mam też czas by posiedzieć , poczytać ulubioną książkę czy czasopismo i wypić lampkę wina :)
Akumulatory w pełni naładowane by od jutra rozpocząć nowy tydzień.
No cóż lato odchodzi, pora się z tym pogodzić...








W taki to przyjemny sposób pożegnaliśmy lato, teraz pora przywitać panią jesień
która też ma swój urok :)

Ściskam...
♡♡♡


czwartek, 17 września 2015

Grzybobranie ;)

Cześć dziewczyny! Jak Wam minął dzień?bo u mnie fantastycznie...Wstałam bardzo wcześnie rano, przygotowałam nam wszystkim śniadanko, córkę wyprawiłam do szkoły i myślę: mam trochę czasu dla siebie co robić?? W domu czysto, posprzątane jakby nikt tu nie mieszkał:) więc postanowiliśmy z moim M. że po zakupach pójdziemy na spacer a co :)..Pogoda wspaniała, słońce grzeje ,termometry skaczą w górę a to ponoć ostatnie ciepłe dni więc trzeba je wykorzystać (jutro jedziemy z rana nad morze ;)
I tak oto spacer przerodził się w wycieczkę samochodową do lasu:)))
 Jejku dziewczyny tak wypoczęłam:) bo to nie to samo co bieszczadzkie lasy, gdzie trzeba się nieźle natrudzić by wyjść na normalna ścieżkę;) a tu ..żadnych "krzaczorów" tylko cudowne  miejsce , które  już paru innych grzybiarzy znalazło :) paprocie, śpiew ptaków i wysyp grzybów to kocham!! Las jak z bajki im dalej w głąb tym więcej drzew :)
Mnóstwo prawdziwków, kani i maślaków o dziwo nie było kozaków ale może następnym razem uda się znaleźć bo już wiemy,że  kolejny taki wypad do lasu za tydzień. Mam nadzieję, że pogoda dopisze i nie będzie padało bo tak jak dzisiaj było naprawdę upalnie i leżąc na polanie patrzyłam w niebo i widziałam odlatujące do ciepłych krajów ptaki szkoda...bo to one nam mówią o zbliżającej się jesieni.
Bądź co bądź dzień był naprawdę udany , w domu pachnie grzybami, część zasuszę i będzie w sam raz na święta:) jutro na śniadanie jajecznica z kurkami a na obiad pyszny sosik mmmmniam:))
I znowu się rozgadałam;) ...uciekam i zostawiam Was z krótką fotorelacją z dzisiejszego dnia
 zapraszam ;)







                                       Kto mi powie czy ten grzyb to tzw.szmaciak gałęzisty ?


                   
       Maślaki moment jak poszły pod nóż :)                                        




                                                                              
                                                                                 :)












A teraz w głowie rodzą się pomysły na przepyszne dania grzybowe :)
Może ktoś ma jakiś fajny przepis , chętnie spróbuję :)

Miłego piątku życzę !

sobota, 12 września 2015

Szybko i smacznie

Tak tak dociera do mnie pomału, że jesień zbliża się wielkimi krokami bo w taką pogodę jak dziś nic się nie chce. Najchętniej leżałabym cały dzień w łóżku i nic nie robiła ale to niemożliwe..
Więc już z samego rana "wydarłam" na zakupy by szybko wrócić i wziąć się za robotę.
Z racji tego, że za oknem jest jak jest a M. nadal ma brzydki kaszel nici z wyjazdu do Gdańska. 
Nie planuję na razie niczego bo znowu się nie uda ale za to męża wygoniłam na targi ogrodnicze żeby kupił jakieś nowości do naszego ogrodu bo już w przyszłym tygodniu znowu ma wrócić lato i będziemy mieli co robić :)

A jak kota nie ma w domu to myszy harcują  i... 

dzisiaj na naszym stole kluski śląskie, które chodziły za mną cały tydzień i choć nie trzeba dużo przy nich robić ciągle brakowało czasu:)
Przepis jak wiecie jest bardzo prosty a gdy przy prawie jesiennej aurze dzieci w domu się nudzą to wystarczy ich zagonić do kuchni i pyszny obiad będzie jak znalazł:)



                                      

                                                                Uwielbiam te talerze :)
                                       

Składniki na kluski śląskie :

- ziemniaki
- mąka ziemniaczana

Najpierw ugoruj ziemniaki w osolonej wodzie. Następnie wystudzone ziemniaki przeciśnij przez praskę i przełóż do większego naczynia. Podziel całość na cztery równe części , ćwiartkę masy wyjmij i wsyp tyle mąki w puste miejsce aby powierzchnia masy ziemniaczanej była  równa z powierzchnią mąki. Potem dołóż resztę masy i  uformuj kulki, które możesz delikatnie spłaszczyć a w środku każdej z nich zrób małe wgłębienie - charakterystyczną dziurkę :) Gotuj w osolonej wodzie ok. 3-4 min od czasu wypłynięcia klusek na powierzchnię. 
Idealnie nadają się do wszystkich dań z sosami, mięskiem oraz z modrą kapustą ...moja córa jak mówi lubi tylko z sosikiem wiec i tak jej zaserwowałam na naszych ulubionych talerzach Villeroy&Boch, których kolekcja się powiększa  :) 


                     Smacznego życzę :)